Właściwości kurkumy oraz Racuchy Kukurydziano-Marchewkowe.

       Za oknem czuć wiosnę. Wraca chęć do życia, i małymi krokami odchodzi zimowa depresja. Osoby "sezonowe" takie jak ja, niebawem z powrotem wkroczą w świat kreatywności i chęci do jakiegokolwiek działania. A wszystko to za sprawą słońca, które w końcu przedziera się przez chmury i cieszy oko. Niebawem zaczniemy obserwować coraz więcej pojawiających się w przyrodzie kolorów, i nabierzemy chęci  do tworzenia. Oczywiście, wiosna nie jest lekiem na całe zło, i jako osoba dość pesymistyczna, wiem o tym doskonale, ale i tak się cieszę z ten nadchodzącej pory roku. Wiosna, to czas w którym świat się budzi, rodzi na nowo, jest to więc czas ( jak żaden inny w ciągu roku), kiedy możemy podążyć śladami natury, odetchnąć pełna piersią i chociaż spróbować zostawić za sobą to co złe, czarne, brzydkie i nieprzyjemne. Nie wiem jak Wy, ale ja się postaram. 
     Dlaczego mówię o kolorach? Dlatego, że moja nowa propozycja śniadaniowa, kusi  właśnie kolorem- kolorem słońca, wiec poniekąd kojarzy mi się z wiosną.

  
Placuszki swoją barwę zawdzięczają mące z jakiej są przygotowane ale także Kurkumie, której zdecydowanie za mało używam w swojej kuchni. Biorąc pod uwagę jej właściwości, każdy z nas powinien mieć ją zawsze pod ręką 
Trochę o tym, dla czego właśnie Kurkuma:






Na stronie poradnia.pl , znajdziemy całą listę zalet tej wspaniałej przyprawy. Kurkuma słynie z właściwości przeciwzapalnych, przeciwnowotworowych, żółciopędnych, tonizujących, antymutagennych itd. Kurkumę stosuje się więc pomocniczo w leczeniu chorób takich jak:
- kolka, żółtaczka, czerwona, schorzeń wątroby, kataru, ospy wietrznej, świerzbu, zapalenia spojówek, przeziębieniach a także zapaleniach dróg moczowo-płciowych a także reumatoidalnego zapalenia stawów. 
Dla mnie najważniejsze jednak są jej właściwości przeciwnowotworowe, na co chciałabym zwrócić szczególną uwagę. Zachęcam tez do zapoznania się z całym artykułem, który znajduje się TUTAJ. Znajdziecie tam kilka przykładów badań klinicznych.

Od dziś, przy okazji wrzucania przepisów, będę dla Was przytaczać właściwości zdrowotne, używanych przeze mnie przypraw. Skupię się jednak właśnie na tych przeciwnowotworowych. 
Jeśli ktoś z Was zaglądał na bloga w styczniu, być może trafił na post, który już usunęłam. Dotyczył on moich planów na nowy rok i krótkie podsumowanie roku 2012. Napisałam wtedy o tym, że w Grudniu odeszła moja najwspanialsza Mama. Zmarła na raka, który został zdiagnozowany w IV stadium choroby, 3 tygodnie przed końcem. Wbrew pozorom, prawdopodobnie nigdy nie będę w stanie się pozbierać po tym co przeżyłam patrząc jak umiera. 
Jestem wiec w grupie ryzyka, tym bardziej, że nie był to pierwszy nowotwór w mojej rodzinie. Dlatego też, od kilku tygodni zwracam ogromną uwagę na to co jem, na to jakich kosmetyków używam. Myślę, że ten blog jest idealnym narzędziem aby dzielić się z Wami wiedzą, tym bardziej, że jest to wiedza, którą każdy nas powinien posiadać. 

A teraz przejdźmy do przyjemności, czyli.. Jedzenia! :)







Składniki:

- 25 g drożdży
- 1/2 szklanki mleka vege
-1,5 szklanki mąki kukurydzianej
- 2 łyżki mąki pełnoziarnistej
- 4 ubitego na śmietanę mleka kokosowego
- 1 łyżka oleju
- 2 łyżki Stevii
- 1 średnia marchewka
- 1 łyżeczka kurkumy
- 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
- 2 łyżki cukru pudru do posypania racuchów- opcjonalnie.


Przygotowanie:

W małym rondelku podgrzewamy mleko, dodajemy drożdże i dokładnie mieszamy tak długo aż drożdże sie rozpuszczą. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut. W między czasie, w duże misce mieszamy wszystkie pozostałe składniki. Polecam użycie miksera ponieważ ciasto będzie gęste.  Marchewkę obieramy, trzemy na tarce i również dodajemy do masy. Po 15 minutach, dodajemy uzyskany z mleka i drożdży odczyn. Mieszamy. Ciasto powinno być gęste, jeśli wciąż jest lejące, możemy dodać jeszcze 2 łyżki mąki pełnoziarnistej. Miskę z gotowym ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1-1,5 godziny aby wyrosło.


Kiedy ciasto już wyrośnie,  nie będzie przypominać zwykłego ciasta na racuchy, jest to raczej puszysta pianka. Racuchy smażymy na delikatnie posmarowanej oliwą patelni, nakładając i rozprowadzając je delikatnie łyżką -  staramy się uzyskać kształt placka :) Kiedy ciasto zetnie się, chociażby częściowo, delikatnie przekładamy racucha na drugą stronę. 
Możecie zajadać z czym chcecie, ja swoje delikatnie oprószyłam cukrem pudrem.






Edit: Przepis był wegetariański, sprawdziłam na składnikach wegańskich. Wyszło równie dobrze, więc zmieniłam przepis na wegański.









Share:

6 komentarze

  1. Twoje placuszki są naprawdę cudowne! Słoneczny, zdrowy stosik - marzenie na niedzielny poranek... Albo słodki obiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie słońce przebijało sie wczoraj.dziś znów ponuro:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne.. też uwielbiam kurkumę za jej słoneczny kolor :) a placuszki - do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale świetne! ja bym nawet pokusiła się o wersję bez stevii, na ostro:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurkuma to jedna z naszych ulubinych przypraw.
    Nie wiedziałam, że ma aż tyle pozytywnych właściwości, a szczególnie tą jedną,
    ja również niestety jest w grupie ryzyka.

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń